Najlepszy możliwy scenariusz
- Jasia B.
- 14 lut 2024
- 1 minut(y) czytania
Czasem bywam totalną idiotką, wiecie?
Złapałam się kiedyś na tym, że mówiąc "bądź wola Twoja", natychmiast w duchu kulę się i jakby osłaniam przed ciosem. Tak jakby zgoda na zadzianie się woli Bożej, oznaczała automatycznie, że czeka mnie ból i cierpienie.
Co za bzdura! A do tego jest to przeokropnie pyszne. Bo to przecież tak wspaniałomyślne i łaskawe z mojej strony - dobrowolnie godzić się na los cierpiętniczy i samej nadstawiać karku na uderzenie bata.
Tymczasem "bądź wola Twoja" to tak naprawdę zgoda na najlepszy możliwy scenariusz! Na to, że mój smutek zmieni się w taniec i zostanę przepasana radością. I nawet jeśli scenariusz ten zakłada rozdzieranie szat w drugim lub trzecim akcie, to na horyzoncie majaczy happy end. Nie z tych puchato-lukrowo-tęczowych, ale pełnokrwisty, nieskończenie więcej niż satysfakcjonujący, wieczny.

Comments