Jak dzieci
- Jasia B.
- 5 mar
- 3 minut(y) czytania
Człowiek jest poddany swojej kondycji niezależnie od wieku. Dzieci nie są magicznie chronione przed upadłością świata, własną oraz innych ludzi - tak samo, jak dorośli cierpią, tracą, grzeszą. Dorośli nie stają się wszechwiedzącymi mocarzami, kontrolującymi całą swoją rzeczywistość - tak, jak dzieci błądzą, potrzebują pomocy, brakuje im wiedzy i umiejętności.
Rozszczepienie spojrzenia na człowieka na sferę dziecięctwa i dorosłości, w wielu kwestiach prowadzi na manowce. Na szczęście czasami to spojrzenie skupia się znów w pojedynczą wiązkę.
Mam na spotify playlistę zatytułowaną "absolutny top polskiej muzyki". (Właściwie mogłabym usunąć nawet przymiotnik, odnoszący się do najlepszego miejsca na świecie, a tytuł nadal byłby prawdziwy). Playlista składa się w całości z utworów jednego zespołu. Wszyscy wiemy już w tym momencie, że chodzi o "Arkę Noego".
Są takie fakty z mojej historii, którymi bardzo lubię się chwalić (choć zazwyczaj nie ma w nich za grosz mojej zasługi). Jednym z nich jest to, że pierwszym koncertem, w którym uczestniczyłam, był właśnie koncert "Arki". Poza przebłyskami, niewiele pamiętam z tego dnia, ale pamiętam, że byłam szalenie podekscytowana.
Później drogi nam się rozeszły, ale mimo to, rok w rok, przy Bożym Narodzeniu i Wielkanocy, sięgałam w pierwszej kolejności właśnie po płyty "Arki Noego". Niech się chowają wszystkie jazzowe kolędy i symfoniczne aranżacje wzniosłych pieśni!
Być może dzięki tej corocznej wierności, nić nie została zerwana i teraz - gdy jestem "już dostatecznie stara, aby znowu do bajek [i dziecięcych piosenek] wrócić" - gęstnieje nowymi włóknami, staje się coraz grubsza i mocniejsza i coraz ciaśniej oplata mi serce. Bo piosenki "Arki" trafiają teraz prosto do niego.
Jest w nich tyle mądrości! Nie taniej, nie powierzchownej, ale prostej, zwyczajnej - jakby wprost zaczerpniętej z biblijnych ksiąg mądrościowych. Marność nad marnościami jesteśmy i tylko Boża łaska nas ocala:
Robić dobrze chciałem - robię źle.
O, ja, biedny człowiek, ratuj mnie!
Robić dobrze chciałem - robię źle,
a Ty ciągle jeszcze kochasz mnie.
Rozbrajające. Nie da się prościej, dobitniej i piękniej.
Dziecięca wiara, która wylewa się z tych tekstów, paradoksalnie właśnie swoją bezbronnością, wytrąca oręż z ręki beznadziei i rozpaczy. Dla dzieci naturalnym jest, że potrzebują pomocy. Dlatego z niezachwianą ufnością rzucają się w ramiona Ojca i powierzają opiece Jego i Jego aniołów.
Słuchając "Arki", zastanawiam się, dlaczego zepchnęliśmy kwestię aniołów w obszar dziecięcych bajek. My też sami sobie nie poradzimy. A KKK mówi, że "życie ludzkie od początku aż do śmierci jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów. Każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia". Tak samo każdy wierny, już nie za katechizmem, ale za "Arką" - lecz nadal w tym samym duchu - potrzebuje pozwolić sobie usłyszeć od swojego anioła:
Choćby zabrali ci własny dom
i wszystko co w nim jest,
pamiętaj, że jestem tu jak twój schron,
możesz schować się.
Choćbyś się zgubił i poczuł strach,
ja jestem jak twój cień.
Pamiętaj, że nigdy nie jesteś sam,
jeszcze raz zawołaj mnie.
(Łzy jak grochy lecą w tej chwili z oczu całkiem dorosłej kobiety).
A ile w tych piosenkach "dorosłego" egzystencjalnego realizmu! Chyba tylko grupy death metalowe mogą konkurować z "Arką", jeśli chodzi o liczbę utworów traktujących o śmierci. Zawsze jako o nieodłącznym elemencie życia, który coś kończy, ale jest też nowym początkiem.
Utwory "Arki Noego" dają dzieciom wiedzę o mrokach życia i słabościach ludzkiej natury. Dorosłym natomiast przypominają, że do końca swoich dni pozostają zależni, niewystarczający i potrzebujący. A przy tym przeniknięte są na wskroś radością, wdzięcznością, ufnością i nadzieją, wypływającymi z bycia zależnymi od Najlepszego, który uzupełnia wszystkie nasze braki.
Jeśli w wielkim poście chcecie przypomnieć sobie, w co wierzycie, a nie macie czasu ani sił na czytanie mistyków i Ojców Kościoła - słuchajcie "Arki Noego". Wcale nie wyjdzie wam to na gorsze.
Comments