Nagroda Nobla czy placek ze śliwkami?
- Jasia B.
- 17 wrz 2023
- 2 minut(y) czytania
Czy głód wiedzy i zaspokajanie go są dobre? Najkrótsza i najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi "tak". Gdybyśmy nie byli ciekawi świata i nie starali się ze wszystkich sił go zrozumieć, pewnie nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach i żywili się surowizną.
Godne podziwu i potrzebne jest to niepohamowane ludzkie dążenie do zdobycia wiedzy i "wola panowania nad światem stworzonym".
Jednak już od dłuższego czasu coś ciągnie mnie w odwrotnym kierunku.
"Nie szukaj spraw ukrytych przed tobą i nie badaj tego, co jest silniejsze od ciebie. / Rozmyślaj nad tym, co ci nakazano, nie trzeba zajmować się sprawami ukrytymi. / Nie trudź się niepotrzebnie tym, co cię przerasta, wyjaśniono ci więcej, niż może pojąć ludzki rozum" (Syr 3, 21-23).
Tak, to z Biblii. Więc pewnie ktoś mi zaraz powie, że to typowe chrześcijańskie tłamszenie ducha wolnomyślicielstwa, zamierzone do utrzymania pospólstwa w ignorancji, żeby móc nim łatwiej manipulować. Tyle tylko, że ta sama Biblia przy wielu okazjach do zdobywania mądrości gorąco nawołuje.
Bo też nie chodzi mi wcale o to, żeby zupełnie porzucić wszelkie wysiłki na rzecz lepszego zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. Chodzi, jak zwykle, o umiar, spokój i właściwie ustawienie priorytetów. (Jak w tym memie: nieważne na jakim jesteś spotkaniu i z kim; jeśli w dowolnym momencie rzucisz zdanie "chodzi po prostu o to, żeby znaleźć ten balans", to i tak wszyscy ci przytakną). I może to, co piszę, faktycznie jest miałkie i nijakie. Co więcej, jestem przekonana, że nie dotyczy każdego.
Jeśli akurat jesteś tym, który otrzyma Nobla za odkrycie leku na raka, mam nadzieję, że nie czytasz tych słów, a jeśli nawet - że nie bierzesz ich sobie do serca. Zanurzaj się nadal zachłannie w oceanie książek i prac naukowych, siedź w laboratorium dniami i nocami, z niegasnącym zapałem przeprowadzając kolejne eksperymenty.
Ale jeśli to nie ty, to przestań tak gorączkowo przebiegać wzrokiem po stronach książki, którą właśnie czytasz, mając w głowie wciąż rosnącą stertę tych, które chciałabyś pochłonąć zaraz po niej. I tak ci się nie uda. Nie przeczytasz nawet ułamka z nich. Nie przesłuchasz wszystkich podcastów, które zapisałeś sobie w playliście "Na później". Nie obejrzysz wszystkich filmów, które dostały Oscara.
Dużo lepiej zrobisz, "marnując" ten czas na gapienie się w niebo albo czytanie dziecku na dobranoc po raz 2563 jego ulubionej baśni, którą mógłbyś już recytować z pamięci.
Być może przez to okaże się, że na imprezie nie masz nic do powiedzenia w dyskusji o sztuce współczesnej albo aktualnej sytuacji geopolitycznej. Ale wiesz co? Podczas gdy inni z zapałem będą wygłaszać mądre zdania i opinie, twoje usta zajęte będą przeżuwaniem trzeciego kawałka drożdżowca ze śliwkami i kruszonką. Nie mam żadnych wątpliwości, kto w tej sytuacji będzie wygranym.
Comments