top of page
Szukaj

Dorosłe cuda

Zdjęcie autora: Jasia B.
Jasia B.
5 wrz
2 minut(y) czytania

"Baśnie sprawiają, że rzeki płyną winem, tylko po to, abyśmy przez jedną szaloną chwilę pamiętali, że płyną one wodą".


Spojrzenie dziecka. Podobno dorośli powinni uczyć się go na nowo. Zsunąć z oczu klapki powszedniości i przyzwyczajenia, aby móc dostrzec, że aluminiowa folia do kanapek jest cennym kruszcem, z którego można wybić dukaty do skarbca władcy Krainy Czarów. Albo zauważyć, że chmury są zrobione z lodów śmietankowych i gdyby wisiały tylko odrobinkę niżej, można by zgarnąć je z nieba wprost do wafelka.


Myślę, że dorośli rzeczywiście powinni przynajmniej brać pod uwagę taką możliwość. A przy tym nie jestem pewna, czy muszą koniecznie silić się na powrót do dziecięcej perspektywy. To nie tak, że oczy dorosłych zamknięte są na wszelką cudowność. Dorośli widzą cuda, na które to oczy dzieci są jeszcze ślepe, jak u nowonarodzonych szczeniąt.


Są takie cuda, które wynikają z cykliczności, doświadczeń i nieubłaganego upływu czasu - tych rzeczy, które nad najmłodszymi mieszkańcami świata nie zdołały jeszcze rozciągnąć pełni władzy.


Nie przypominam sobie, żebym, jako mała dziewczynka, poświęcała szczególną uwagę polom kukurydzy. Teraz nie mogę się nadziwić, że łodyżki, które w czerwcu ledwie wyrastają ponad ziemię, w sierpniu zasłaniają już horyzont. To, jak rosną wręcz w oczach, to czysta magia!


Jadąc ostatnio rowerem, z bliską mi nastolatką jako towarzyszką, co rusz wykrzykiwałam "nawłoć!", na widok mijanych, kwitnących na musztardowo-żółto gałązek. Moja towarzyszka za każdym razem przewracała tylko oczami, w geście bardzo charakterystycznym dla swojego wieku. Pomyślałam, że dorosłość to pozwolenie sobie znów na wyrażanie ekscytacji i zachwytu, po okresie młodzieńczej pozy obojętności i udawania zblazowania.


Innym razem siedziałam na ławce w parku. Obok, mała dziewczynka goniła za zabawkową lokomotywą, toczącą się po piaszczystej ścieżce. W pewnej chwili zwróciła się do taty: "A co jeśli mi się zepsuje?". Ojciec, skupiony w tym momencie wyłącznie na córce, patrzący na nią z uśmiechem odpowiedział: "Może zepsuć się tylko na dwa sposoby, kochanie - wyczerpią się baterie, albo piasek wkręci się w mechanizm. W obu przypadkach z łatwością temu zaradzę i znów będzie działać. Nie martw się tym ani trochę". Aż zachłysnęłam się powietrzem z zachwytu; tyle w tej odpowiedzi było czułości, uważności, męskości, spokoju. Myślę, że małe dzieci, które odruchowo traktowane są zazwyczaj ze słodyczą i czułością, nie dostrzegłyby nic wyjątkowego w tej interakcji. Dopiero doświadczywszy faktu, że świat czuły raczej bywa, niż jest nim stale, można docenić cudowność przejawów tej czułości.


Więc nie mrugajcie gorączkowo oczami, w nadziei na to, że wasz wzrok magicznie przeskoczy w tryb dziecięcy. Nie próbujcie chodzić na czworaka, z zamiarem powrotu do perspektywy małego człowieka. Zachwyt jest wam darmo dany przez całe życie, zmienia się tylko naczynie, którym czerpiecie go ze źródła.



 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Jak dzieci

Człowiek jest poddany swojej kondycji niezależnie od wieku. Dzieci nie są magicznie chronione przed upadłością świata, własną oraz innych...

 
 
 

Komentarze


Post: Blog2_Post

©2019 by Czas dojrzewania winogron. Proudly created with Wix.com

bottom of page